Piekło pocztowe
Napisane: | Marzec 16, 2010 | No Comments |

Mówią, że dobry menager to taki, który potrafi rozpoznać w ludziach ich talenty i mocne strony, a potem odpowiednio je wykorzystać. Kim innym jest lord Vetinari jak nie sprawnie zarządzającym firmą nazywaną Ankh-Morpork, menagerem?
Głowny bohater Piekła pocztowego, Moist von Lipwig to artysta Oszust. Z oszukiwania innych, zwykle mniejszych lub większych oszustów zrobił sztukę. I cel swego życia. Fakt, że przy okazji kradnie, jest tylko dodatkiem. Bo skoro jest gra i jest wygrany, to przecież musi być nagroda! Nagrodę ładuje w kieszeń i idzie dalej, szukając kolejnej okazji.
Zupełnie jak sexoholik.
W pewnym momencie życia spotykamy Moista oraz Vetinariego siedzących przy jednym stoliku. Warto wspomnieć, że dla Moista jest to pierwszy moment nowego życia – dosłownie przed chwilą, w ostatnim momencie życia poprzedniego, opuścił celę śmierci. Przez klapkę w podłodze, z konopnym krawatem na szyi.
Fabuła tej książki jest barwna i szybka. Dzieje się dużo, na szalach wagi losu leżą Tłuste Koty, ludzie dużych pieniędzy i Nadzieja. Zauważyłem, że ten nadmiar akcji powoduje u (chyba) młodszych czytelników pewnego rodzaju przeniesienie – nie dostrzegają tego, co istotne wydaje się na przykład mi; Mamy do czynienia z czymś, co można by nazwać scentralizowaniem Internetu w prywatne ręce jednej, rzecz jasna – podłej, podstępnej i oszukujących innych ludzi, firmy. Ta jedna firma posiadła (podstępem, malwersacją i przemocą) monopol na telekomunikację. I dyktuje swoje warunki. Usługi stają się coraz droższe, coraz bardziej zawodne a Firma coraz bardziej arogancka. Każdego, kto próbuje ugryźć kęs z tego tortu – eliminuje. Szybko, sprawnie i ostatecznie. Można pomyśleć – czy Pratchett miał na myśli naszą kochaną Telekomunę? A idąc krok dalej (i biorąc pod uwagę geopolitykę) – a może prognozuje dla Google? Nie bez podstaw mówi się przecież, że Google wie o Nas więcej niż wszystkie tajne służby razem wzięte. Na naszych biurkach stoją Ubecy – każdy z nas ma swojego, Osobistego Ubeka i nie lubi się nim dzielić z innymi – bo przecież on wie o nas wszystko. A to, co wie On, wie również Google. Nawet w polskich latach 70-80 tak nie było. Ale tylko dlatego, że ówczesna Władza nie miała do tego technologii. Teraz taka technologia się pojawiła, a że ludzie się nie zmieniają…
W tym momencie Pratchett, przy pomocy Vetinariego i Moista wprowadza konkurencję – analogową komunikację. To ładnie napisane ostrzeżenie, jeśli potrafimy czytać między wierszami.
A zupełnie na sam koniec mamy jeszcze zapowiedź fiat money – pustego pieniądza. Papieru którego jedynym pokryciem jest kredyt zaufania jakim darzymy jego wydawcę. Czy to przypadek, że papierowy pieniądz wymyślił i na rynek wprowadził najgenialniejszy oszust w Świecie Dysku?
Banki upadają, ale bankierzy nigdy nie głodują.
Comments
Dodaj swój komentarz